Awaria pojazdu a opóźnienie w dostawie w międzynarodowym przewozie drogowym towarów ( według CMR)

W ostatnim moim wpisie, pisałam, iż co do zasady przewoźnik będzie zobowiązany do naprawienia szkody powstałej w wyniku uszkodzenia lub zagubienia towarów lub opóźnienia w dostawie jeżeli będą one skutkiem awarii pojazdu.

W dzisiejszym wpisie chciałam skupić się na najczęstszych sytuacjach, w których awaria pojazdu może wiązać się z odpowiedzialnością odszkodowawczą przewoźnika. Nie zawsze bowiem automatycznie awaria pojazdu będzie skutkowała uszkodzeniem lub zagubieniem towarów, najczęściej awaria pojazdu będzie wiązała się z różnego rodzaju opóźnieniami w wykonywaniu umowy przewozu.

Na opóźnieniu w dostawie chciałabym się dzisiaj skupić.

Jak wiesz, na gruncie Konwencji CMR z opóźnieniem w dostawie mamy do czynienia wtedy, gdy zostanie przekroczony ustalony przez strony termin dostawy.

Może więc zdarzyć się tak, iż w przypadku awarii pojazdu nie będziesz w stanie dotrzeć z przesyłką na czas. Najczęściej zdajesz sobie sprawę, iż opóźnienie ponieważ musisz czekać na naprawę pojazdu, dzień, dwa, trzy… Jak postąpić w sytuacji, gdy wiesz, że nie dasz rady dojechać na rozładunek.

Po pierwsze powinieneś ustalić zakres swojej odpowiedzialności i w zależności od tego podjąć stosowne działania zaradcze.

Pamiętaj, iż zgodnie z Konwencją CMR w przypadku opóźnienia w dostawie ponosisz odpowiedzialność za poniesioną szkodę, jednakże do wysokości jednokrotności przewoźnego lub do wysokości kwoty zadeklarowanej w przypadku deklaracji specjalnego interesu w dostawie.

Liczysz? Nie ma deklaracji specjalnego interesu, dodatkowy pojazd kosztuje x, naprawa y, a moje odszkodowanie to z. Co tam, spóźnię się trzy dni, niech najpierw naprawią auto, szkoda jeszcze dokładać do interesu, spóźnię się trzy dni, nic nie zarobię, ale nie będę ponosił kosztów dodatkowego pojazdu.

Dzwonisz do odbiorcy, że się spóźnisz trzy dni. Dostajesz pismo od odbiorcy z całą litanią szkód, która może zostać poniesiona jeżeli nie stawisz się niezwłocznie na rozładunek… Bezradnie rozkładasz ręce – moja kasa, nie będę jeszcze dokładał… Poczekaj… Najfajniej ma Twój kierowca, który trzy dni szusuje po alpejskich stokach w czasie, w którym auto się naprawia…

Naprawiony samochód podstawia się na rozładunek trzy dni po terminie. Tydzień później otrzymujesz kilkumilionową kalkulację szkody ze wskazaniem, że przez Twoje niedbalstwo powstała szkoda w zakładzie odbiorcy, bo przez trzy dni nie pracował czekając na Ciebie, dodatkowo zostajesz obciążony tysiącem innych kosztów związanych z poniesioną szkodą… Szybko wystawiasz fakturę, następnie zgodnie z zasadami sztuki składasz oświadczenie o potrąceniu.

Ku Twojemu zdziwieniu zostajesz pozwany o różnicę pomiędzy przewoźnym a poniesioną przez odbiorcę szkodą.

Z treści pozwu dowiadujesz się, że podstawą Twojej odpowiedzialności jest art. 29 ust. 1 Konwencji CMR zgodnie z którym przewoźnik nie ma prawa korzystać z postanowień niniejszego rozdziału, które wyłączają lub ograniczają jego odpowiedzialność albo które przenoszą na drugą stronę ciężar dowodu, jeżeli szkoda powstała wskutek złego zamiaru przewoźnika lub jego niedbalstwa, które według prawa obowiązującego w miejscu prowadzenia sprawy sądowej uważane jest za równoznaczne ze złym zamiarem.

Nie chcę tutaj wdawać się w szeroką interpretację tego przepisu (coś muszę zostawić na inne wpisy), jednakże celem wyjaśnienia.

W opisywanej przeze mnie historii odbiorca korzysta z rozszerzenia odpowiedzialności przewoźnika w związku z zawinionym nienależytym wykonaniem umowy przewozu. O ile sama awaria samochodu nie jest działaniem zawinionym i odpowiedzialność z jej tytułu oparta jest o zasadę ryzyka, o tyle niepodjęcie żadnych działań przez przewoźnika zmierzających do zminimalizowania szkody odbiorcy może stanowić podstawę do wyłączenia korzystnych dla przewoźnika ograniczeń jego odpowiedzialności i uprawniać odbiorcę do dochodzenia szkody w pełnej wysokości.

Co więc powinien zrobić nasz przewoźnik?

Niewątpliwie nasz przewoźnik w pierwszym rzędzie powinien powiadomić nadawcę i odbiorcę o istniejącej przeszkodzie w przewozie, oczekiwać ich instrukcji a w przypadku ich braku podjąć działania zmierzające do minimalizacji szkody. Niewątpliwe najgorszą rzeczą jaką przewoźnik może zrobić to akceptacja zaistniałego stanu rzeczy. Być może nie poniesie dodatkowych kosztów, ale w przyszłości może spotkać go duże rozczarowanie związane z ewentualną odpowiedzialnością odszkodowawczą względem odbiorcy.