Daję Ci czas na zapłatę do piątku – czyli o zawieszeniu biegu przedawnienia w prawie przewozowym słów kilka.

Taka historia….

Chciałam wstrzymać się z tą historią do opublikowania orzeczenia na stronie orzeczeń sądów powszechnych, ale chyba się nie doczekam, więc piszę, bo myślę, że jest ciekawa.

W ubiegłym roku, zadzwonił do mnie przesympatyczny człowiek z prośbą o pomoc we wniesieniu apelacji od wyroku oddalającego wniesione przez niego powództwo.

Stan faktyczny

Bohater niniejszej historii, nazwijmy go Panem Wojciechem prowadzi firmę transportową i wykonuje głównie przewozy krajowe. Przez długi okres czasu współpracował z jednym nadawcą – bezpośrednim producentem towarów, który płacił dosyć nieregularnie ale płacił. Po pewnym czasie, klient Pana Wojtka znalazł nową firmę przewozową i zapomniał zapłacić za dwie ostatnie faktury wystawione zbiorczo za kilkanaście przewozów. Mój klient, w okresie gdy roszczenie nie było przedawnione, wezwał nadawcę do zapłaty zaległych należności dając mu trzy dni na ich całkowitą zapłatę. Wezwanie do zapłaty pozostało bez odpowiedzi.

Po upływie kilku kolejnych miesięcy mój mocodawca wniósł sprawę do sądu.

Sprawa sądowa.

Sąd I instancji wydał nakaz zapłaty. Druga strona się sprzeciwiła podnosząc w sprzeciwie zarzut przedawnienia roszczenia. Wskazywała, iż zgodnie ze zleceniami transportowymi termin zapłaty wynosił 45 dni od wykonania usługi a nie od wystawienia faktury zbiorczej na wykonywane przewozy. Nadto wskazała, iż przedawnienie owszem uległo zawieszeniu, lecz wyłącznie na 3 dni, czyli na czas dany przez Pana Wojciecha na załatwienie przez nadawcę wezwania do zapłaty.

W toku całego postępowania strona pozwana powoływała się na treść art. 77 ust. 4 prawa przewozowego.

Pan Wojciech w toku procesu wskazywał, iż termin 45 dni do zapłaty biegł nie od daty dostarczenia przesyłki, lecz od daty wstawienia zbiorczej faktury i że w takim razie „zmieścił” się z wniesieniem pozwu przed upływem terminu przedawniania.

Wyrok

Wyrok był zaskoczeniem dla Pana Wojciecha, gdyż Sąd uwzględnił zarzut przedawnienia i oddalił powództwo.

Dla Pana Wojciecha sprawa zrobiła się niewesoła, bo dotyczyła bagatela 150 000 zł.

Apelacja

Apelacja zawierała kilkanaście różnych zarzutów, w tym zarzut naruszenia prawa materialnego, a mianowicie art. 77 ust. 4 prawa przewozowego w związku z art. 75 ust. Prawa przewozowego.

Uzasadnienie: Co oznacza powyższy zarzut i dlaczego go podniosłam?

Zgodnie z art. 77 ust. 1 prawa przewozowego roszczenia dochodzone na podstawie ustawy lub przepisów wydanych w jej wykonaniu przedawniają się z upływem roku (za wyjątkiem roszczeń z tytułu zwłoki w przewozie, oraz roszczeń między przewoźnikami o których pisałam tutaj).

Zgodnie z art. 77 ust. 4 ustawy bieg przedawnienia zawiesza się na okres od dnia wniesienia reklamacji lub wezwania do zapłaty do dnia udzielenia odpowiedzi na reklamację lub wezwania do zapłaty
i zwrócenia załączonych dokumentów, najwyżej jednak na okres przewidziany do załatwienia reklamacji lub wezwania do zapłaty.

W sprawie Pana Wojciecha sąd I instancji uznał, że terminem przewidzianym do załatwienia wezwania do zapłaty jest trzydniowy termin wyznaczony przez Pana Wojciecha.

W swojej apelacji wskazałam, że termin ten, w przypadku braku odpowiedzi na wezwanie do zapłaty, nie jest terminem dowolnym, lecz terminem ustawowym i wynosi on trzy miesiące zgodnie z treścią art. 75 ust. 2 prawa przewozowego.

Oczywiście na jako wsparcie moich argumentów przytoczyłam całą gamę różnych orzeczeń sądowych wraz z poglądami doktryny i wskazałam, że roszczenia mojego klienta przedawniłyby się o trzy miesiące bez trzech dni później niż ustalił sąd I instancji.

W ramach konkluzji wskazałam, że trzy miesiące później sprawa była już zawisła przed sądem, a więc roszczenia Pana Wojciecha nie mogły ulec przedawnieniu

Czekanie

Czekanie było długie…

Rozprawa

Rozprawa odbyła się początkiem marca w piękny słoneczny dzień… Pamiętam to dobrze, gdyż mój wywód „polerowałam” biegając po lesie – nic nie robi mi lepiej niż ułożenie myśli w tracie wysiłku fizycznego…

Mój wywód był długi i emocjonalny… No cóż, tak już mam, że jak się mnie dopuści do głosu to gadam i gadam… Emocjonalny… Jak tu emocjonalnie nie mówić o rzeczach, które się kocha?

Wyrok

Wyrok zapadł tydzień później. Sąd odwoławczy zmienił wyrok sądu I instancji i uwzględnił w całości powództwo. Radość Pana Wojciecha bezcennaJ Dla takich chwil warto żyć…

Epilog

Wszystkie należności zasądzone wyrokiem zostały zapłacone przez nadawcę. Nawet nie zdążyłam złożyć wniosku o klauzulę wykonalności – czekał przygotowany na uprawomocnienie rozstrzygnięcia o kosztach.

Konkluzja

Sąd odwoławczy podzielił zarzut apelacji, iż wykładni artykułu 77 ust 4 nie można dokonywać w oderwaniu od art. 75 ust. 2, który określa maksymalny termin do załatwienia reklamacji lub wezwania do zapłaty. W przypadku, gdy wzywamy kontrahenta do zapłaty przysługujących nam należności, wyznaczony mu termin, jest terminem, w którym życzymy sobie otrzymać należność – nie jest on jednak terminem, po upływie którego kończy się okres zawieszenia biegu terminu przedawnienia. Jeżeli druga strona nie odpowie na nasze wezwanie do zapłaty, termin przedawnienia przedłuża się o okres jego zawieszenia, który zawsze wynosi 3 miesiące zgodnie z art. 75 ust. 2 prawa przewozowego.

W świetle omawianego wyroku, warto również pamiętać, iż bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się z upływem okresu, w którym zapłata miała nastąpić. I tutaj sąd wskazał, iż termin do zapłaty należności wynika z łączącej strony umowy, a nie treści faktury.

I o tym warto pamiętać!

Ze smutkiem muszę zauważyć, iż często faktury wystawiane są później lub zbiorczo i terminy zapłaty z umowy „rozjeżdżają” się z tymi wskazanymi w fakturach. Systemy monitorowania należności najczęściej wyłapują należności niezapłacone i bliskie przedawnieniu w oparciu o terminy zapłaty wskazane w fakturach. A to już krok w kierunku błędu, który może Cię dużo kosztować.