Jak daleko jest z Katowic do Gdańska? Transport Manager Meeting w Gdańsku.

W 2007 roku powiedziałabym, że do Gdańska jedzie się całą noc, żeby cały dzień spędzić w sądzie i całą kolejną noc wracać do Katowic. Wraz z uruchomieniem połączeń lotniczych pomiędzy Krakowem a Gdańskiem czas potrzebny za załatwienie spraw w Gdańsku tak znacznie się skurczył, że w zasadzie mogłabym powiedzieć, że leży godzinę od KrakowaJ Gdańsk to dla mnie bardzo ważne miasto, przez to, że jedna z najbliższych mi osób mieszka w Gdańsku, z Gdańskiem wiążą się wspomnienia z wakacji nad morzem z czasów podstawówki, jak również z części moich weekendowych wypadów z przyjaciółkami… Również zawodowo Gdańsk stał się mi bliski, gdyż pierwsza sprawę jako adwokat prowadziłam w Gdańsku, a ostatnimi czasy Miasto Neptuna stało się często areną moich sądowych potyczek.

Dlatego też, gdy redaktor naczelny magazynu Transport Manager Pan Marek Loos poprosił mnie o wygłoszenie, krótkiej prelekcji w czasie gdańskiego Transport Manager Meeting (ostatniego w tym roku spotkania dla kadry zarządzającej przedsiębiorstwami transportowymi), nie wahałam się ani chwili. Zarówno moja wielka sympatia dla Gdańska, jak i renoma czasopisma sprawiły, że z radością wstałam wczoraj o 3 rano, żeby wziąć udział w Transport Manager Meeting w Gdańsku poświęconym Praktycznym aspektom zarządzania transportem.

Co do zasady nie lubię takich spędów i otoczona tłumami mam ochotę zaszyć się gdzieś w kącie i udawać, że mnie nie ma… Zdecydowanie nie jestem typem salonowego bywalca. Z reguły omijam szerokim łukiem takie spotkania, wychodząc z założenia, że na biurku czeka robota a klienci nie poczekają, tylko dlatego, że ich Pani mecenas bryluje na salonach.

Tym razem czułam się usprawiedliwiona, gdyż jechałam do pracy – wygłosić prelekcję, a prelekcja to praca. Praca to nie brylowanie na salonach, a że przy okazji chcąc nie chcąc wypiłam kawę, czy dwie w kuluarach (po prawdzie było ich z osiem, no ale wstałam o trzeciej!) powinno zostać mi wybaczone;-)

Muszę przyznać, że chociaż nie wysłuchałam wszystkich wystąpień, gdyż część konferencji poświęciłam na pracę zdalną i kontakt z Kancelarią w Katowicach, to w mojej ocenie transportowego prawnika, większość wykładów była przydatna dla managerów branży TSL. Przewoźnicy z Pomorza (i nie tylko) mieli okazję posłuchać nie tylko wystąpień moich kolegów i koleżanek po fachu lecz również przedstawicieli firm świadczących usługi outsourcingowe dla branży. Myślę, że każdy znalazł coś dla siebie, szczególnie że rozmawialiśmy o tak ważnych kwestiach jak ryczałty, praca minimalna w Niemczech, regularny weekendowy odpoczynek we Francji i Belgii, prowadzenie działalności transportowej w Niemczech.

Mój największy podziw wzbudziła osoba organizatora – Redaktora Naczelnego Transport Manager Pana Marka Loos. Nie dosyć, że Pan Marek czuwał nad przebiegiem każdego wykładu (widziałam jego karcące spojrzenie jak zaczęłam mówić dłużej niż zaplanowany na mnie czas) to jeszcze sam wykonywał zdjęcia, prowadził rozmowy w kuluarach, opiekował się zagubionymi w tłumie prelegentami (to znowu o mnie;-))… Jednym słowem był w 10 miejscach na raz… Dodam jeszcze, że tydzień przed Konferencją codziennie był ze mną w kontakcie mailowym i telefonicznym przy ustalaniu szczegółów… tylko jego telefony o 22 nie były przeze mnie odbierane z prozaicznej przyczyny, że ja chodzę spać jak małe dziecko o 20J

Podsumowując, myślę, że przekonałam się do tego typu wydarzeń… I mam nadzieję, że w przyszłym roku znowu mnie zaproszą… Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie szansa na więcej prawaJ I na możliwość porozmawiania po wykładzie (wczoraj zaraz po wykładzie się zmyłam – ale samolot o 18:30 wymusił angielskie wyjście z imprezy).

Mój wykład skończyłam o 16:30 a o 21:15 grzecznie już spałam we własnym ciepłym łóżeczku…

Gdańsk naprawdę nie jest daleko…

P.S. No i wyszła ze mnie wredna baba, ponieważ w moim wpisie nie podziękowałam osobie, bez której nie byłoby mnie w Gdańsku. Osobą, o której powinnam napisać, jest Mecenas Paweł Judek, który pierwotnie miał wygłosić moją prelekcję, a który z powodów zawodowych (tak to Wy nasi klienci jesteście dla nas Najważniejsi) nie mógł pojawić się w Gdańsku. Jeszcze raz dziękuję:-)