Jak zmienił się świat po 12 czerwca 2014 roku – komentarz do uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego II PZP 1/14

Jak chyba już wszyscy mający do czynienia z branżą transportową wiedzą, od poniedziałku na stronach internetowych Sądu Najwyższego dostępna jest treść uchwały Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2014 roku wydana w sprawie o sygn. akt II PZP 1/14.

Przeczytałam, przeanalizowałam i mogę komentować.

Nie ukrywam, że z niecierpliwością oczekiwałam na uzasadnienie z kilku powodów.

Po pierwsze: niewątpliwe uchwała stanowi przełom, gdyż z samej jej treści wynika jasno, że dokonuje ona jednoznacznej interpretacji uprawnień kierowców do ryczałtu za nocleg, reprezentując przedsiębiorstwa transportowe w sprawach o ryczałty nie mogłabym jej nie znać. Tym samym zakańcza

Po drugie: skoro uchwała ustanowiła jakąś zasadę na przyszłość, która co tu dużo mówić nie jest korzystna dla przedsiębiorstw transportowych, trzeba pokusić się o jej analizę, wszyscy wiemy, że od każdej zasady możliwe są wyjątki.

Po trzecie, abstrahując od mojego emocjonalnego zaangażowania w problem ryczałtów za nocleg kierowców, sam problem prawny jest ciekawy i bardzo byłam ciekawa sposobu interpretacji przepisów dokonanej przez Sąd Najwyższy.

Zanim przejdę do analizy uzasadnienia uchwały, jeszcze gwoli wyjaśnienia pewnej kwestii – czyli emocjonalnego stosunku do „bezpłatnego noclegu”. Wydaje mi się, że jasno napisałam w moim wpisie, że nie denerwuje mnie to, że kierowcy maja dostawać ryczały, lecz to, że interpretacja przepisów zmienia się jak w kalejdoskopie nie pozwalając na sensowne podejmowanie decyzji przez przedsiębiorców i rozsądne planowanie swojej działalności.

Ale miało być o samym uzasadnieniu uchwały.

Po lekturze nasuwa mi się kilka wniosków.

Uchwała nie pozostawia żadnych wątpliwości, iż w ocenie Sądu Najwyższego każdy nocleg w kabinie samochodu nie jest noclegiem bezpłatnym, który zwalnia pracodawcę z wypłaty ryczałtu. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy nie przewiduje żadnych wyjątków, nie uzależnia wypłaty ryczałtów od żadnych warunków panujących w kabinie pojazdu, jej wyposażenia, dostępności klimatyzacji, ogrzewania czy węzła sanitarnego. W ocenie Sądu Najwyższego każdy nocleg w kabinie oznacza uprawnienie do ryczałtu. Koniec i kropka.

Co więcej, w ocenie Sądu Najwyższego uchwała powinna znaleźć zastosowanie nie tylko do stanów faktycznych podobnych do tego, w oparciu o który uchwała została wydana (dla przypomnienia – sprawa będąca podstawą wydania uchwały dotyczyła okresu od czerwca 2007 do marca 2009), lecz również do stanów faktycznych po dniu 3 kwietnia 2010 roku. Sąd Najwyższy nie określa daty końcowej i chociaż uchwała dotyczy rozporządzenia z 2002 roku należy domniemywać, iż będzie ona, ze względu na podobieństwo regulacji, stosowana również do stanów faktycznych powstałych pod rządzami rozporządzenia z 2013 roku.

Co istotne, Sąd Najwyższy wyjaśnia, iż przepisy art. 775 k.p. nie stanowią upoważnienia dla pracodawcy do ustalenia w umowie o pracę, regulaminie wynagradzania lub układzie zbiorowym pracy kwoty ryczałtów niższej niż ta wynikająca z przepisów rozporządzenia (zgodnie z postanowieniami art. 9 § 2 k.p. i art. 18 § 2 k.p.) lub ustalenia, że ryczałty nie należą się w ogóle. Dlatego też, w umowie o pracę, regulaminie wynagradzania lub w układzie zbiorowym pracy mogą znaleźć się wyłącznie zapisy pozwalające na podwyższenie kwoty ryczałtów ponad limity wynikające z przepisów rozporządzenia.

Muszę przyznać, iż w treści uzasadnienia brakuje mi dogłębnego wyjaśnienia, dlaczego Sąd Najwyższy uznał, nocleg w kabinie pojazdu w jego ocenie nie jest bezpłatny. Nie zadowala mnie stwierdzenie, iż „pojęcia „odpowiednie miejsce do spania” i „bezpłatny nocleg” nie mogą być utożsamiane (zamiennie traktowane), a wręcz odwrotnie – użycie różnych sformułowań w przepisach prawa oznacza, że są to różne pojęcia.

Jestem bardzo ciekawa, czy do tych samych rezultatów doszedłby Sąd Najwyższy gdyby dokonał wykładni celowościowej lub funkcjonalnej uwzględniając specyfikę działania branży.

Musze przyznać, że Sąd Najwyższy nie wyjaśnił moich wątpliwości i w mojej ocenie nie zamknął ostatecznie dyskusji czy odpowiednie miejsce do spania = bezpłatne.

W świetle uzasadnienia uchwały nasuwa się refleksja. Dokonuje ona wykładni przepisów, która będzie działać wstecz, być może kreując uprawnienie kierowców do uzyskania, dodatkowych kwot świadczeń związanych ze stosunkiem pracy za ostatnie trzy lata, co wydaje się być nadrzędnym celem Sądu Najwyższego, w świetle krytyki działań ustawodawcy związanych z nowelą ustawy o czasie pracy kierowców z 2010 roku.

Przykre jest to, że do wykładni przepisów, które kreują prawa pracownika i korelujące z nimi obowiązku pracodawcy musiało dojść w drodze uchwały Sądu Najwyższego. Gdyby przepisy w zakresie uprawnień kierowców do ryczałtów były jasne i przedsiębiorcy byli świadomi, że bezpłatny nocleg nie oznacza odpowiedniego noclegu, jaki przecież swoim pracownikom zapewniają w świetle obowiązujących przepisów, z pewnością inaczej wyglądałaby regulacja uprawnień pracowników związana z podróżami zawarta w umowach o pracę czy też regulaminach wynagradzania większości firm transportowych. Zdecydowana większość zwolenników uchwały Sądu Najwyższego zdaje się zapominać, iż wiele firm transportowych nie płacących ryczałtów i pozostających w uzasadnionym przekonaniu, że zapewnia bezpłatny nocleg płaciła swoim kierowcom diety, które znacznie odbiegały od minimalnej wysokości określonej w kodeksie pracy. A wystarczyło, by uniknąć kłopotu płacić diety w wysokości minimalnej. Kwota otrzymywana na rękę przez kierowcę byłaby ta sama, a kłopot mniejszy.

Jak zawsze, Polak mądry po szkodzie.