Reklamacja w międzynarodowym drogowym przewozie towarów na gruncie Konwencji CMR – czy jest to dokument bez znaczenia?

Początkiem Nowego Roku 2014 dużo podróżowałam zawodowo. Generalnie lubię podróże moim samochodem: ja sama, muzyka, możliwość spędzenia kilku godzin we własnym towarzystwie.

Podróż, którą najmilej wspominam to wyjazd do Torunia. Nie tylko dlatego, że jest to jedno z najbardziej urokliwych polskich miast, nie tylko dlatego, iż ilekroć jestem w Toruniu, przypominam sobie jeden z sympatyczniejszych wakacyjnych wyjazdów studenckich, nie tylko dlatego, że klienci, którzy prosili mnie o pomoc, byli jednymi z sympatyczniejszych ludzi, jakich zdarzyło mi się spotkać, lecz również dlatego, iż apelacja, którą sporządziłam w wyniku tego wyjazdu, była jedną z ciekawszych w ostatnim czasie mojej zawodowej kariery.

Jedną z kluczowych kwestii sprawy, która została mi powierzona, było zagadnienie reklamacji w międzynarodowym drogowym przewozie towarów na gruncie Konwencji CMR, a moje przemyślenia warte są uwiecznienia w chociażby krótkim wpisie na blogu.

Zajmując się na co dzień prawem przewozowym, a w szczególności międzynarodowym drogowym przewozem towarów, zapewne wiesz, iż w odróżnieniu od polskiej ustawy, na gruncie której postępowanie reklamacyjne jest szczegółowo uregulowane i sformalizowane (o czym pisałam tutaj), przepisy Konwencji CMR w dosyć lakoniczny sposób regulują postępowanie reklamacyjne.

Zasadnicza różnica polega na tym, iż przepisy Konwencji nie wprowadzają, w odróżnieniu od przepisów prawa przewozowego, obligatoryjnego postępowania reklamacyjnego, jest ono całkowicie dobrowolne.

Dobrowolność oznacza brak przymusu, czy jednak oznacza, że należy całkowicie bagatelizować znaczenie reklamacji w międzynarodowym przewozie towarów?

W mojej ocenie, pominięcie drogi postępowania reklamacyjnego, czy też zignorowanie otrzymanych dokumentów, może mieć niebagatelne skutki w przypadku sądowego dochodzenia roszczeń.

Zapytasz zapewne dlaczego?

Pamiętać należy, iż specyfiką prawa przewozowego, czy to krajowego, czy to międzynarodowego są relatywnie krótkie terminy przedawnienia roszczeń, a jednym z instrumentów, które skutkują ich przedłużeniem jest właśnie reklamacja.

Zgodnie z Konwencją CMR reklamacja pisemna zawiesza przedawnienie aż do dnia, w którym przewoźnik na piśmie odrzuci reklamację i zwróci załączone do niej dokumenty. W razie częściowego przyjęcia reklamacji bieg przedawnienia wznawia się tylko dla tej części reklamacji, która pozostaje sporną. Dowód otrzymania reklamacji lub odpowiedzi na nią oraz zwrotu jej załączników ciąży na stronie, która się powołuje na ten fakt. Reklamacje późniejsze w tym samym przedmiocie nie zawieszają przedawnienia.

Z powyższej regulacji płynie kilka wniosków.

Po pierwsze, chociaż Konwencja nie wprowadza szczegółowych wymogów dotyczących elementów obligatoryjnych reklamacji, musi być ona sporządzona w formie pisemnej. Musi być więc dokumentem, najlepiej podpisanym zgodnie z obowiązującymi zasadami reprezentacji.

Jednocześnie nasuwa nam się pytanie, czy powołana powyżej regulacja dotyczy wyłącznie reklamacji sensu stricto, rozumianej jako dokument zawierający zastrzeżenia co do sposobu wykonania usługi przewozu (np. dotycząca zaginięcia, uszkodzenia lub opóźnienia dostawy), czy też tak samo traktowane będzie wezwanie do zapłaty określonej kwoty pieniężnej (odszkodowania lub przewoźnego)

W mojej opinii reklamację i wezwanie do zapłaty należy traktować na gruncie Konwencji CMR w sposób równorzędny. Pogląd ten podzielają nie tylko przedstawiciele nauki i praktyki prawa przewozowego, lecz również został on wyrażony wprost w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 grudnia 2003 r. w sprawie o sygn. akt IV CK 264/2002, w którym to wyroku Sąd najwyższy stwierdził wprost, iż tak długo jak długo dokument wysłany przez osobę uprawnioną zawiera żądanie do spełnienia świadczeń wynikających z zawartej umowy międzynarodowego drogowego przewozu towarów, tak długo winien być traktowany jako dokument spełniający wymogi reklamacji w rozumieniu Konwencji CMR.

Po trzecie, i najistotniejsze, wniesienie reklamacji przez osobę uprawnioną, skutkuje zawieszeniem biegu terminu przedawnienia do czasu odpowiedzi na reklamację i zwrotu załączonych do reklamacji dokumentów. Oznacza to, że otrzymanych dokumentów nie należy bagatelizować, gdyż brak niezwłocznej odpowiedzi na otrzymaną reklamację może okazać się w przyszłości katastrofalny w skutkach – roszczenie traktowane jako przedawnione, wcale przedawnione może nie być.

Po czwarte, do reklamacji, czy też wezwania do zapłaty mogą być dołączone dokumenty. Najczęściej są to dokumenty potwierdzające fakt zaistnienia szkody (list przewozowy CMR, dokumenty WZ czy też protokół szkody) lub wysokość roszczenia (faktury, wyceny i tym podobne).

Zgodnie z omawianą regulacją osoba otrzymująca reklamację powinna, we własnym dobrze pojętym interesie dokumenty dołączone do reklamacji zwrócić autorowi reklamacji.

I tutaj dochodzimy do sedna mojej sprawy. Czym są i czym powinny być dokumenty dołączone do reklamacji. W obecnych czasach, nikt przy zdrowych zmysłach nie wysyła oryginałów dokumentów, jest całkowicie oczywistym i powszechnym, iż w toku postępowania reklamacyjnego wszyscy posługujemy się kserokopiami. Zadasz sobie pytanie, czy w takim razie kserokopie (a wiec dokumenty dla autora reklamacji w zasadzie bez wartości) też mam odsyłać razem z moim stanowczym: „nie, nie zapłacę”?

W mojej sprawie, do takich wniosków doszedł sąd. I ja się z tym nie zgadzam, nie tylko dlatego, iż przyszło mi polemizować z rozstrzygnięciem sądu, lecz również dlatego, iż taka interpretacja przepisów nie jest zgodna z duchem Konwencji. W czasach powstania Konwencji CMR, a więc w 1956 roku, (w zasadzie to nie mam nawet kogo zapytać, gdyż mój tata miał wtedy roczek, a mamy nie było na świecie) usługi kserograficzne nie istniały. Chcąc złożyć reklamację, trzeba było bądź wysłać oryginał, bądź też zainwestować w urzędowy odpis dokumentu. Regulacja Konwencji CMR miała natomiast na celu wyłącznie zdyscyplinowanie adresata reklamacji do odesłania dokumentów. Patrząc na regulację Konwencji CMR od strony praktycznej, po co autorowi reklamacji odsyłać kserokopie dokumentów – należy założyć, iż jest w stanie „wyprodukować” dowolną ilość kserokopii będąc w posiadaniu oryginałów dokumentów.

Po piąte, ciężar dowodu wysłania reklamacji lub odpowiedzi na nią ciąży na osobie chcącej powołać się na ten fakt. Pamiętać należy o prawidłowym udokumentowaniu procedury wysyłania i odbierania korespondencji.

Po szóste, zawieszeniem biegu terminu przedawnienia skutkuje wysłanie wyłącznie pierwszej reklamacji, każda kolejna nie wywoła już tego skutku.

Po siódme i ostatnie, aby można była zawiesić bieg terminu przedawnienia, należy dostarczyć reklamację w czasie jego biegu. Należy więc „zmieścić” się w okresie, gdy roszczenie nie jest jeszcze przedawnione.

Uff, a miało być krótko.

W ramach podsumowania: pisemna reklamacja, wezwanie do zapłaty lub inny dokument o podobnym charakterze zawiesza bieg terminów przedawnienia roszczeń z tytułu międzynarodowego drogowego przewozu towarów tak długo jak na nią nie odpowiesz i nie zwrócisz dołączonych do niej dokumentów (będąc ostrożnym człowiekiem zwracałabym nawet ksera, w końcu też możesz skserować otrzymane dokumenty). Fakt wysłania, odebrania i zwrotu reklamacji należy udokumentować na wszelkie możliwe sposoby – na przyszłość. I pamiętać, że kolejna reklamacja już ta nie działa.

Powodzenia:-)

Jeżeli chciałbyś porozmawiać ze mną o tym wpisie lub innych zagadnieniach z prawa przewozowego zapraszam do kontaktu