Szkoda – nie szkoda. Czy możliwe jest dochodzenie kary umownej za opóźnienie w dostawie gdy nie poniesiono szkody?

Dawno nie miałam okazji pisać na blogu… Czuję się potwornie z ta świadomością, że przez październik i listopad nie pisałam bloga… Nie wynika to z mojego lenistwa lub tego, iż o blogu zapomniałam. Pomimo szczerych chęci, nie miałam kiedy pisać. Październik był dla mnie najszybszym, najbardziej dynamicznym miesiącem w roku 2014! Przeprowadziłam cztery fantastyczne szkolenia, wzięłam udział w największej ilości rozpraw w skali roku i jeszcze musiałam zmierzyć się z kataklizmem w postaci choroby najmłodszego… Chyba sią rozpędu wylądowałam w listopadzie… A w zasadzie już w jego trzeciej dekadzie!!!! I nie wiem jak to się stało, że kalendarz nieubłaganie wskazuje 20 listopada! I to nie jest błąd systemu lub wadliwy program informatyczny;-)

Dzisiaj chciałam się z Tobą podzielić moimi przemyśleniami na temat szkody w przypadku opóźnienia w dostawie towarów na gruncie Konwencji CMR.

Do tego wpisu zachęciły mnie dwa wyroki, które mam przed sobą. Jeden z nich został wydany w sprawie, którą prowadziłam, a drugi w podobnej w sprawie, opublikowany na stronie Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych. Z tą sprawą, którą prowadziłam to jest taka historia, że nie prowadziłam jej do końca… W połowie sprawy, mniej więcej rok temu, klient wypowiedział mi pełnomocnictwo, co mnie mocno zasmuciło, ponieważ każde rozstanie z klientem mocno przeżywam, niezależnie od tego, co jest powodem rozstania. Później długo analizuję co robiłam źle, co było nie tak i dlaczego, jak mogłam pracować lepiej… Totalna masakra… Zupełnie nie potrafię zachować profesjonalnego dystansu do moich klientów, zapewne dlatego, że wszyscy są niesamowicie sympatycznymi ludźmi, ja ich po prostu lubię. A potem, gdy dochodzi do rozstania, potwornie to przeżywam… i robi się ze mnie płaczliwa baba… Na szczęście ten płaczliwy okres mam już za sobą, do klienta żywię w dalszym ciągu ciepłe uczucia, przeprowadziłam wewnętrzny rachunek sumienia, a klient chyba czuje do mnie chociaż trochę sympatii, skoro podesłał mi wyrok kończący sprawę.

Jak już wspomniałam na początku sprawa dotyczyła opóźnienia w transporcie towarów. Przewoźnik spóźnił się na załadunek towarów w Niemczech, w związku z czym doszło do opóźnienia w rozładunku. Nie wdając się w szczegóły (zostawię sobie coś na jakiś wpis w przyszłości), nadawca obciążył swojego przewoźnika karą umowną w wysokości 100% frachtu za opóźnienie w dostawie przesyłki. W postępowaniu sądowym przewoźnik podnosił, że nadawca nie wykazał, iż z tytułu opóźnienia poniósł szkodę, co jest warunkiem koniecznym dla uznania odpowiedzialności przewoźnika i w konsekwencji podstawą dochodzenia odszkodowania z tytułu opóźnienia w dostawie.

W wyroku Sądu Okręgowego podtrzymano rozstrzygnięcie Sądu Rejonowego, iż nadawca, był uprawniony do zastrzeżenia w zleceniu transportowym kary umownej na wypadek niedostarczenia towaru w terminie, niezależnie od tego czy poniósł z tego tytułu szkodę, czy też nie.

Sąd Okręgowy w swoim wyroku wskazał, iż nadawca jest uprawniony w zleceniu transportowym wprowadzić zapisy narzucające  obowiązek zapłaty kary umownej na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania – umowy przewozu, w szczególności dotyczące przekroczenia terminów załadunku i rozładunku towaru lub też podstawienia samochodu niezgodnego z warunkami zlecenia.

Jednocześnie Sąd Okręgowy wskazał, że w takim przypadku podstawą odpowiedzialności przewoźnika nie będą przepisy Konwencji CMR lecz właśnie zapisy zlecenia transportowego.

Jak podsumował sąd, zastrzeżenie kary umownej na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania nie zwalnia dłużnika z obowiązku jej zapłaty w razie wskazania, że wierzyciel nie poniósł szkody (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 6 listopada 2003 r., III CZP 61/03, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 maja 2014 roku, V CSK 402/13).

W dalszej części uzasadnienia Sąd Okręgowy stwierdza, iż skoro kara umowna została naliczona zgodnie ze zleceniem spedycyjnym, to odwołania się do Konwencji CMR uznać należy za całkowicie zbędne i nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia w przedmiocie zasadności pozwu.

Jednym słowem, nawet jeżeli przepisy Konwencji CMR wymagają szkody w przypadku opóźnienia, to jeżeli jest zastrzeżona na ta okoliczność kara umowna w umowie przewozu (na przykład w zleceniu transportowym) to szkody osoba dochodząca kary umownej (w tym wypadku nadawca) udowadniać nie musi, bo źródłem obowiązku zapłaty kary umownej nie jest CMR tylko umowa.

Z wrażenia wbiło mnie w fotel…

Dla przeciwwagi „mały cytacik” z wyroku Sądu Okręgowego w Białymstoku z dnia 22 listopada 2013 roku, sygn. VII Ga 220/13, dostępnego w Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych.

Zastrzeżenie kary umownej stosunkach dotyczących międzynarodowego przewodu drogowego towarów stanowi naruszeniem przepisów Konwencji, szczególności art. 23 ust. 5 i art. 41 Konwencji CMR. Prowadzi bowiem do przeniesienia ciężaru dowodu istnienia i wysokości szkody na przewoźnika, co w świetle art. 41 ust. 2 Konwencji CMR skutkuje nieważnością takiego postanowienia umowy.

Z istoty instytucji kary umownej, przewidzianej w art. 483 kc, wynika, że wierzyciel, dla którego zastrzeżona została kara umowna nie ma obowiązku wykazania faktu poniesienia szkody oraz jej wysokości, a do realizacji przysługującego mu roszczenia o zapłatę kary umownej wystarczy wykazanie istnienie i treść zobowiązania łączącego go z dłużnikiem, a także faktu niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania (vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 2005 roku, V CK 869/04, Lex 150649; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 6 września 2012 roku, I ACa 756/12, Lex 1217710). Tymczasem, zgodnie z art. 23 ust. 5 Konwencji CMR to osoba uprawniona musi udowodnić rzeczywistą wysokość poniesionej szkody, co warunkuje przyznanie jej odszkodowania. Wprowadzenie do umowy zapisu w istocie odpowiadającego zastrzeżeniu kary umownej niewątpliwie przenosi ciężaru dowodu istnienia i wysokości szkody za opóźnienie dostawy na przewoźnika. Przepis art. 41 ust. 2 Konwencji CMR ma charakter bezwzględnie obowiązujący i wyraźnie zakazuje wprowadzania do umów postanowień naruszających przepisy Konwencji CMR, w tym klauzul przenoszących ciężar dowodu. Zastrzeżenie kary umownej za opóźnienie w przewozie jest zatem nieważne.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że przepisy Konwencji CMR nie przewidują żadnych sankcji za sam fakt opóźnienia w przewozie, zaś możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu opóźnienia uzależniona jest zgodnie z art. 23 ust. 5 Konwencji CMR od wykazania wysokości szkody przez poszkodowanego. Skoro, jak już wyżej zaznaczono, przepisy Konwencji CMR mają w przeważającej części charakter bezwzględnie obowiązujący, to z tego też względu zapis o karze umownej nie może zastąpić wykazania przez pozwanego szkody powstałej w wyniku opóźnienia. Przepisy kodeksu cywilnego w tym zakresie nie znajdują zastosowania, gdyż zagadnienie roszczeń wynikających z opóźnienia dostawy w sposób wyczerpujący zostały uregulowane w Konwencji CMR. Zważywszy na fakt, że pozwany nie udowodnił poniesionej szkody, nie było podstaw do skutecznego potrącenia wierzytelność z tego tytułu.

Dwa Sądy Okręgowe, dwa różne wyroki. Od razu wyobraziłam sobie składy sędziowskie z plakietkami TEAM K.C., TEAM CMR. Ale to nie teleturniej ani zawody piłkarskie, tylko proces stosowania prawa i chociaż bardzo szanuję niezawisłość sędziowska, , muszę stwierdzić, że stanowisko Sądu w sprawie mojego klienta jest zdecydowanie kontrowersyjne…

Warto pamiętać, że przepisy Konwencji CMR maja charakter bezwzględnie obowiązujący i w przypadku umów przewozu podlegających przepisom Konwencji, to Konwencja znajduje zastosowanie, a każde niezgodne z Konwencją postanowienie umowne powinno zostać uznane zgodnie z treścią art. 41 ust. 1 Konwencji CMR za nieważne.

Niewątpliwym jest, iż zgodnie przepisem art. 23 ust. 5 Konwencji CMR dla powstania odpowiedzialności odszkodowawczej przewoźnika z tytułu opóźnienia w dostawie konieczne jest zaistnienie szkody z tytułu powstałego opóźnienia. Niewątpliwym jest, iż na osobie dochodzącej odszkodowania od przewoźnika spoczywa obowiązek udowodnienia powstałej szkody.

W świetle pierwszego z cytowanych rozstrzygnięć Sąd Okręgowy stanął na stanowisku, iż istnieje możliwość „wyłączenia” postanowień Konwencji i oceny stosunków prawnych łączących przewoźników z ich kontrahentami przez pryzmat uregulowań kodeksu cywilnego i zawieranych umów. W mojej oceni, taka ocena stosunków prawnych pomiędzy przewoźnikami a ich zleceniodawcami może prowadzić do wprowadzania do umów przewozu postanowień niezgodnych z postanowieniami Konwencji CMR rozszerzających odpowiedzialność przewoźnika na okoliczności, za które nie ponosi on na gruncie bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa odpowiedzialności jak również rozszerzenia zakresu tej odpowiedzialności. Taka interpretacja przepisów, jaką przedstawił Sąd w omawianej sprawie prowadzi do wniosku, że stosowanie przepisów Konwencji CMR może być wyłączane wolą stron, które odmiennie niż stanowi Konwencja mogą regulować swoje prawa i obowiązki.

Pamiętajmy, iż z jednej strony na gruncie Konwencji CMR odpowiedzialność przewoźnika została ukształtowana na zasadzie ryzyka, z drugiej strony odpowiada on wyłącznie za te okoliczności, o których stanowi Konwencja CMR w określonej przez CMR wysokości, i tak ukształtowana odpowiedzialność przewoźnika stanowi moim zdaniem dobry kompromis pomiędzy surową odpowiedzialnością z jednej strony a jej ograniczeniami do pewnych stanów faktycznych wyłącznie.

Gdyby uznać stanowisko Sądu Okręgowego w niniejszej sprawie za prawidłowe, musielibyśmy uznać, że każda, najbardziej nawet absurdalna kara umowna powinna korzystać z ochrony, przy założeniu, iż jest ona zgodna z zasadą swobody umów, natomiast przewoźnicy znaleźliby się w pułapce umów transportowych narzucających im odpowiedzialność znacznie szerszą od odpowiedzialności przewidzianej przepisami CMR. A nie o to przecież twórcom Konwencji czy też prawa przewozowego chodziło.

Dlatego w mojej ocenie warto w sprawach sądowych podnosić prymat Konwencji nad postanowieniami umownymi. W omawianej przeze mnie sprawie najwidoczniej tego zabrakło.